Chiny, Unia Europejska i Kanada współorganizują spotkanie klimatyczne w Montrealu

Nowi partnerzy przejmują przywództwo w rozwiązaniu problemu globalnego ocieplenia po niepokojących wieściach z Białego Domu. Donald Trump ogłosił, że ograniczy wsparcie finansowe dla Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). W odpowiedzi Kanada zadeklarowała podwojenie swojego wkładu. Kanadyjski rząd połączy siły z Chinami, które są centrum transformacji do odnawialnych źródeł energiidoświadczeniem Unii Europejskiej w budowaniu prawa ograniczającego emisje gazów cieplarnianych.

Ogłoszenie spotkania w Montrealu
Kanadyjska minister środowiska Catherine McKenna, chiński negocjator Xie Zhenhua i europejski komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu i energii Miguel Arias Cañete ogłosili, że będą współorganizować spotkanie w Montrealu (Zdjęcie: Catherine McKenna/Twitter)

Stany Zjednoczone dostarczyły jedną trzecią funduszy IPCC od powstania tej organizacji i 45% funduszy w roku 2016. Po ogłoszeniu redukcji amerykańskiego finansowania pozostałe kraje solidarnie zadeklarowały, że uzupełnią brakujące środki. W odróżnieniu od większych struktur Narodów Zjednoczonych, IPCC nie definiuje zobowiązań donacji dla państw członkowskich. Wszystkie środki są przekazywane dobrowolnie. Postawa większości Państw, które podpisały porozumienie paryskie napawa nadzieją.

Przedstawiciele 30 krajów spotkają się w Montrealu, żeby przyśpieszyć transformacje do ekonomii i gospodarki przyjaznej środowisku. „To spotkanie połączy główne ekonomie i kluczowych graczy, by posunąć na przód wdrożenie porozumienia paryskiego i pokazać ciągłe zaangażowanie w działania na rzecz rozwiązania problemu globalnego ocieplenia” powiedziała Catherine McKenna. Dyskusje w Montrealu poprzedzą zgromadzenie 12 grudnia we Francji, na którym nastąpi przegląd postępów w realizacji porozumienia paryskiego.

Sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Rex Tillerson sygnalizuje potencjalny powrót USA do obrad klimatycznych, mówiąc, że nie ma żadnych planów na renegocjację porozumienia paryskiego. Podczas spotkania dyplomatów i ministrów Narodów Zjednoczonych w Rabat, dyrektor amerykańskiego biura globalnych zmian Trigg Talley powtórzył to stwierdzenie.

Obserwowane efekty globalnego ocieplenia już są katastrofalne w skutkach i stanowią prawdziwe zagrożenie dla społeczeństwa, środowiska naturalnego oraz stawiają pod znakiem zapytania zrównoważoną przyszłość dla nas wszystkich. Podwyższona temperatura powierzchni oceanu stworzyła sprzyjające warunki, by rozwinąć huragany Harvey i Irma do swego niszczącego potencjału. Coraz większa część społeczeństwa rozumie konsekwencje dalszych zmian klimatu i domaga się od swych rządowych przedstawicieli, by zajęli się rozwiązaniem problemu zanim koszt likwidacji obrażeń wymknie się spod kontroli.

Gorące, wilgotne powietrze niesie ze sobą śmiertelne zagrożenie

Coraz wyższe temperatury i wilgotność powietrza mogą sprawić, że przebywanie w niektórych obszarach będzie zabójcze. Do 2100 roku ponad miliard ludzi może być zagrożonych.

Gorące wilgotne powietrze
Temperatury mokrego termometru powyżej 35°C mogą skutkować śmiertelnym przegrzaniem, ponieważ w takich warunkach ludzkie ciało nie jest w stanie usunąć nadmiaru ciepła.

Ludzkość jest zdolna osiągnąć niewyobrażalne – opanować ogień, latać pośród chmur, stąpać po księżycu czy zmienić klimat. Nasze decyzje budują przyszłość dla kolejnych pokoleń, wpływają na jakość życia i bioróżnorodność. Czasami skutki naszych decyzji są tak odległe w czasie, że o nich nie myślimy na co dzień. W kontekście globalnego ocieplenia konsekwencje działalności człowieka są widoczne już dziś, a nasze dzieci nie będą w stanie ich nie zauważyć.

W scenariuszu „biznes jak zwykle” ludzie kontynuują spalać coraz więcej paliw kopalnych, nie zważając na ostrzeżenia międzynarodowych instytutów badawczych. Jeżeli zachowamy obecne tempo emisji gazów cieplarnianych ponad miliard osób może być narażona na śmierć w wyniku fal upałów połączonych z wysoką wilgotnością powietrza.

Alternatywnym wyborem jest działanie zgodnie z porozumieniem paryskim, przejście do alternatywnych źródeł energii, zwiększenie efektywności energetycznej i utrzymanie globalnego ocieplenia poniżej 2°C. W tym scenariuszu ilość ofiar śmiertelnych liczymy już tylko w milionach.

Zagrożenie pochodzi nie tylko z wysokiej temperatury, która na przykład w 2015 roku spowodowała śmierć 3500 osób w Indii i Pakistanie. To połączenie temperatury i wilgotności jest śmiertelnie niebezpieczne. Ludzkie ciało wykorzystuje wyparowywanie potu do termoregulacji. Kiedy temperatura mokrego termometru sięga 35°C, pot przestaje odparowywać, a organizm człowieka nie jest już w stanie poradzić sobie z rosnącą temperaturą ciała.

Redagowane publikacje naukowe coraz dokładniej opisują najbliższe konsekwencje globalnego ocieplenia. Sierpniowy raport z Science Advances podkreśla, że brak działań ograniczających zmianę klimatu może skutkować ekstremalnymi falami upałów, w których nieliczni przeżyją dłużej niż kilka godzin.

„Przy zaburzeniach produkcji żywności, nie potrzeba fal upałów żeby ludzie zaczęli umierać. Przy zmniejszonej wydajności rolnictwa ucierpią wszyscy” dodaje profesor Elfatih Eltahir, z Massachusetts Institute of Technology.

Najbardziej podatni na zagrożenia są mieszkańcy północnych Indii, Bangladeszu i południowego Pakistanu. W tych regionach żyje 1,5 miliarda ludzi, jedna piąta ludności świata, z których większość utrzymuje się z rolnictwa. Należą do najbiedniejszych, zwykle nie mają dostępu do klimatyzacji i większość dnia spędzają na dworze. Wszystko to sprawia, że są wyjątkowo podatni na efekty zmian klimatu.

Nadal możemy uniknąć najgorszych w skutkach konsekwencji globalnego ocieplenia – śmierci w wyniku fal upałów, braku żywności, przesiedleń i konfliktów. Za ograniczenie emisji gazów cieplarnianych odpowiada każdy z nas, a w szczególności mieszkańcy krajów rozwiniętych.

Na podstawie artykułu Tima Radford

Wpływ zmiany klimatu na zdrowie psychiczne

Model paternalistyczny w relacji lekarz – pacjent, który zakłada, że chorzy powinni być chronieni przed prawdą o swoich zagrażających życiu chorobach, został mocno skrytykowany i porzucony pół wieku temu, bo traktował ludzi, jakby byli dziećmi. Sugerował, że lekarze wiedzą lepiej, co pacjenci mogą usłyszeć. Utajnianie informacji stało na przeszkodzie w podejmowaniu świadomych decyzji. Podobny paternalizm obserwujemy w informowaniu społeczeństwa o kryzysie klimatycznym. Ludzie powinni znać prawdę.

Mówienie złych wieści jest trudne i powinno być dwustopniowe. Powinniśmy przekazać rzetelne informacje i zachęcić do podjęcia działań, które pomogą zmienić przyszłość na lepszą. Możemy zapobiec i poradzić sobie z najgorszymi skutkami globalnego ocieplenia, jeśli tylko wystarczająco zechcemy.

Wszystkie fizyczne następstwa zmian klimatu, te dotykające nas bezpośrednio i pośrednio, wszystkie straty, obrażenia, choroby i przemieszczenia niosą ze sobą nierozłączną opłatę emocjonalną, która powinna być uwzględniona, kiedy rozważamy zdrowie umysłowe i psychospołeczne skutki globalnego ocieplenia.

W tym artykule zawarto krótkie przybliżenie różnych tematów, które są często przeoczane i niosą ze sobą największe brzemię, zaczynając od psychologicznych wpływów, dla których mamy dane naukowe, przechodząc później do obszarów, w których ciężko przeprowadzić pomiary. Zważając na istotę danych, nie możemy zgubić się w ich natłoku kosztem wywoływania emocji, bo emocje są siłą, która pobudza ludzi do działania.

Powódź Bogatynia w 2010 roku

Fale upałów, nawałnice, pożary i powodzie są coraz bardziej intensywne i częstsze. W ostatnich dwudziestu latach ekstremalne zjawiska pogodowe zraniły, przemieściły lub spowodowały nagły wypadek 4 miliardów ludzi. Pół miliona zmarło.

21 lipca 2016 roku w Kuwejcie zanotowano temperaturę 54 stopnie Celsjusza – rekord świata. 15 z 16 najcieplejszych lat w historii pomiarów wystąpiło po roku 2001. Naukowcy zbadali wpływ temperatury na agresję. Dla każdego standardowego odchylenia wzrostu temperatury i opadów możemy oczekiwać 4% wzrostu konfliktów między pojedynczymi ludźmi i 14% wzrost konfliktów pomiędzy grupami. Te wyniki badań aplikują się do wszystkich grup etnicznych i wszystkich regionów świata. W związku z tym oczekujemy więcej napadów, morderstw, samobójstw i wzrost zamieszek na całym świecie.

Powodzie są odpowiedzialne za połowę katastrof związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Bakterie, wirusy, pasożyty, chemikalia, ludzkie i zwierzęce odpady mieszają się z wodą i przenoszą razem z powodzią. Mieszkańcy zalanych terenów są wystawieni na działanie tych patogenów w trakcie kontaktu z wodą, jak i po jej wyschnięciu. Bezpośrednie zagrożenie może nie być widoczne, ale choroby mogą pojawiać się z biegiem lat.

Kiedy Twój dom spłonie, zostanie zalany lub zdmuchnięty, kiedy stracisz swoje dobra, zwierzęta, rodzinę, kiedy widzisz obrażenia, choroby i śmierć, miks strachu, złości i smutku może łatwo przekroczyć nasz próg wytrzymałości. W tych sytuacjach psychiatrzy obserwują wachlarz powstałych zaburzeń psychicznych, włączając poważną depresję, lęki, zespół stresu pourazowego, bezsenność, wzrost nadużycia narkotyków i alkoholu. Rodzinny stres prowadzi do przemocy domowej, głównie przeciwko kobietom, a w tym przemoc wobec dzieci.

Niektórzy z nas mają szczęście mieszkać z dala od tych tragedii, ale nie jesteśmy roślinami doniczkowymi. Nasza psychika jest pełna blizn po widokach jak inni toną, płoną lub umierają z głodu.

Wyjątkowo dotkliwe susze z trwale wysokich temperatur powodują samobójstwa rolników w Indiach, Australii, Afryce. Prowadzą do racjonowania i walki o wodę w Stanach Zjednoczonych. Przy utrzymującej się wysokiej temperaturze i ciągle powiększającym się obszarem pustynnym Środkowy Wschód może być niezamieszkalny do końca tego wieku.

Wybrzeża na całym świecie są również zagrożone. Według Jima Hansena bez gwałtownego ograniczenia emisji gazów cieplarnianych poziom morza prawdopodobnie podniesie się o 3-4 metry w najbliższych 50 latach. Część naszych nadmorskich rejonów będzie nadal wystawać nad wodą, ale nie będzie się dało tam mieszkać. Narody małych wysp znikną z map.

Zanieczyszczenie powietrza jest głównie spowodowane spalaniem paliw kopalnych. Wyższe temperatury przyspieszają zachodzące reakcje chemiczne. Zanieczyszczone powietrze jest powiązane z astmą, rakiem płuc, wątroby, chorobami układu oddechowego, chorobami serca, zmianami DNA, zwężeniem tętnic wieńcowych, zawałami serca, migotaniem przedsionków, dożywotnim zmniejszeniem wydolności płuc, autyzmem, chorobami układu odpornościowego jak również powoduje stan zapalny komórek mózgowych. Podczas oddychania pył wielkości poniżej jednego mikrona przenika z nosa bezpośrednio do mózgu powodując zapalne procesy powiązane z otępieniem, Parkinsonem i stwardnieniem zanikowym bocznym. Jak dużo drobnych pyłów jest w powietrzu? Nie ma dokładnych danych pomiarowych jak i regulacji dla cząstek tej wielkości. Wiadomo, że stanowią znaczną część zanieczyszczeń powietrza i uważa się, że są bardziej szkodliwe dla naszego zdrowia. Podczas dni ze złą jakością powietrza oddziały ratunkowe odnotowują istotny wzrost prób samobójstwa i ataków niepokoju.

Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne oświadczyło, że dzieci wystawione na działanie drobnych cząstek w powietrzu częściej miały objawy lęków i agresji. Wiemy, że nawet mała ilość zanieczyszczeń w Szwecji, głównie z ruchu ulicznego, jest powiązana ze wzrostem zachorowalności na choroby umysłu u dzieci.

Sam wzrost stężenia dwutlenku węgla osłabia możliwości umysłowe. Testy w pomieszczeniach zamkniętych pokazują, że podwyższony poziom dwutlenku węgla znacznie obniża umiejętność myślenia strategicznego, wykorzystywania informacji i reagowania na sytuacje kryzysowe.

Nie wszystko, co się liczy, da się policzyć. Nierozwinięte, subtelne, złożone, nieświadome stany psychologiczne powstałe na skutek zmiany klimatu nie są pokryte badaniami, jednak wiemy, że powodują głębokie obrażenia i wywołują stany emocjonalne, które ciężko wyleczyć.

Fale obrażeń traumy klimatycznej i frustracji z braku działań są już odnotowywane w rodzinach, miejscach pracy, społecznościach. Odbija się to na ogólnym nastroju społeczeństwa. Zestresowane społeczeństwo wpływa na ekonomię i politykę, kształtuje naszą kulturę i coraz częściej wpływa na to, jak traktujemy siebie nawzajem.

Dzieci, które dorastały w poczuciu bycia porzuconym, mogą być głęboko zranione. Wiara, że zostały oszukane i źle traktowane może trwać całe życie, zostawić uraz, który negatywnie wpływa na ich własne zaangażowanie, pozbawia wiary w powodzenie i zniechęca do wychodzenia z inicjatywą. Przyszłe pokolenia będą wiedziały, że zostały porzucone, jeśli odpowiednie działania w sprawie zmiany klimatu nie zostaną podjęte. Innym problemem może być syndrom ofiary zmiany klimatu, gdzie zamiast podejmowania próby wyjścia ponad psychologiczny ból, za wszystko obwinia się globalne ocieplenie, co negatywnie wpływa na rozwój osobisty.

Katastrofy nie są już tylko postrzegane, jako Boży gniew, czy naturalne zjawisko, ale też jako skutek działalności człowieka. Jest to dla nas dodatkowym ciężarem, bo świadome zaniedbania w odróżnieniu od wypadków trudniej zostawić za nami. W obszarach zagrożonych mieszkańcy cierpią na Kompleks Kasandry i wyobrażają sobie obrazy tragedii, o których nie mogą przestać myśleć. W pierwszym udokumentowanym omamie 17 letnie australijski chłopiec został przewieziony do szpitala za odmawianie picia wody, bo wierzył, że jego picie wody spowoduje śmierć milionów podczas obecnej suszy. Zmiana klimatu wywołuje głęboki lęk z poczucia bezradności. Część ludzi tłumi ten lęk, inni akceptują swoją obawę. Nieświadomość i zaprzeczanie istnienia globalnego ocieplenia jest kolejną formą radzenia sobie z tym stresem.

Ryzykujemy głębokie psychospołeczne obrażenia, kiedy odchodzimy od ekosystemu, w którym ewoluowaliśmy i który dzieliliśmy z innymi gatunkami. 30% do 50% gatunków zmierza ku wymarciu do 2050 roku. Niektóre z ludzkich chorób mogą być wyleczone w oparciu o studiowanie naszych zwierzęcych sąsiadów. Na przykład afrykańska Platana szponiasta produkuje środki przeciwbakteryjne, które uodparnia ją na popularne ludzkie infekcje. Zrozumienie tego mechanizmu może zapoczątkować nową gamę szczepionek. Takie okazje przepadną wraz z wymarciem gatunków. Niektóre właściwości obserwowane są tylko w środowisku naturalnym.

Zmiana klimatu powoduje pogorszenie zaopatrzenia żywności poprzez zmniejszenie ilości i plonów. Każdy 1 stopień wzrostu temperatury to 10% mniejsza wydajność rolnictwa. Przy rosnącym zaludnieniu i malejącej dostępności, cena jedzenia będzie wzrastać, co w szczególności dotyka obszary świata, gdzie 80% dochodów jest przeznaczana na jedzenie. Brak żywności zaostrza stres i konflikty, destabilizuje rząd, pogarsza stan zdrowia i rozbija istniejące społeczności. Masy uchodźców klimatycznych wyruszyły z Syrii po najgorszej suszy od 900 lat. Szukali jedzenia w miejscach, gdzie byli niemile widziani i nikt nie chciał im pomóc. To przeważyło geopolityczne nastroje i doprowadziło do tragedii. Zmiana klimatu jest już dziś źródłem eksplozji uchodźców szukających schronienia. W najbliższych 10 latach będzie ich 50 milionów. Kiedy nieoczekiwanie duża liczba osób konkuruje o te same zasoby delikatne narody mogą nie poradzić sobie z zagwarantowaniem stabilności.

W Stanach Zjednoczonych 5% ludności świata emituje 25% gazów cieplarnianych. Jihadyści już używają globalnego ocieplenia jako hasła zagrzewającego do walki przeciwko krajom, które są źródłem problemu. My możemy żyć w zaprzeczeniu, ale oni tego nie robią. Dokument przechwycony podczas kampanii pojmania Osama Bin Laden w Abbottabad pokazuje, że już wtedy skupiano się na roli Ameryki w powodowaniu zmiany klimatu. Fragment listu mówi: “Zniszczyłeś naturę swoimi przemysłowymi odpadami i gazami, więcej niż jakiekolwiek inny naród w historii”. Ciężko usłyszeć te słowa, wiedząc ile krwi zostało przelanej w tej kampanii. W niebezpiecznych czasach ludzie udają się do tych, którzy są postrzegani, jako silni przywódcy. Nowe rządy autorytatywne mogą zagrozić demokracji. Ludzie są gotowi oddać wolność w zamian za poczucie bezpieczeństwa.

Skutki globalnego ocieplenia obserwujemy już dziś, ale nadal możemy uniknąć najgorszych zagrożeń. Działając wspólnie nieraz dokonaliśmy niemożliwego. W komunikacji z innymi warto skupić się na korzystnych efektach ubocznych wprowadzenia opłaty węglowej, jak poprawa zdrowia fizycznego i umysłowego. Warto zaproponować działania, które możemy wykonać i podać pozytywne przykłady już zachodzących zmian. Rozmawianie z politykami, by tworzyć skuteczne prawo ograniczające emisje, jest równie ważne, jak to, co wkładamy na talerz. Narody Zjednoczone komunikują, że przejście do niskoemisyjnej diety roślinnej jest jedynym sposobem, by uchronić świat przed głodem i dalszym globalnym ociepleniem.

Klimat najbliższych lat będzie się zmieniał. Możemy się na to przygotować, wzmocnić więzi w naszych społecznościach i pomóc innym poradzić sobie z narastającym stresem. Kryzys będzie okazją, by kreatywnie stworzyć nowy, lepszy sposób życia. W niesprzyjających okolicznościach musimy uzbroić się w odporność i wytrwałość, bo w tym krytycznym momencie w historii cywilizacji to my jesteśmy tutaj.

Na podstawie wykładu profesor Susan Clayton i dr Lise Van Susteren

Wycofanie się z porozumienia paryskiego największą porażką w historii dyplomacji USA

Pierwszego czerwca 2017 roku prezydent Stanów Zjednoczonych oznajmił decyzję o wycofaniu się z międzynarodowego porozumienia o utrzymaniu globalnego ocieplenia poniżej 2 stopni Celsjusza.

Trump

Jesteśmy w krytycznym dla ludzkości momencie, kiedy wszystkie kraje świata muszą współdziałać, by uniknąć nieodwracalnych i tragicznych w skutkach zmian klimatu. Kiedy cywilizacja, jaką znamy, walczy o przetrwanie, Donald Trump powiedział, że Stany Zjednoczone nie będą częścią tych starań.

W czwartek Trump ogłosił, że USA zacznie proces wycofywania się z sojuszu 195 krajów podpisanego w Paryżu w 2015 roku. Uczestniczące w porozumieniu kraje zadeklarowały się, by ograniczyć emisje gazów cieplarnianych do poziomu, który utrzyma wzrost globalnej temperatury poniżej 2 stopni Celsjusza – progu, który naukowcy uważają, że nie powinniśmy przekraczać.

W świetle Białego Domu, nie przejawiającego poczucia odpowiedzialności za naszą przyszłość, jest niezwykle istotne, by dołączyć do dialogu z rządowymi przedstawicielami i promować ustawodawstwo, które efektywnie ograniczy emisje gazów cieplarnianych. Citizens’ Climate Lobby zaproponowało wolnorynkowe rozwiązanie – stabilnie rosnącą opłatę za emisje dwutlenku węgla, z której zebrane środki trafiłyby do obywateli.

W ciągu dwóch tygodni od ogłoszenia Trumpa tysiąc wyborców z całego kraju uda się do siedziby rządu Stanów Zjednoczonych, by spotkać się z każdym z kongresmenów i zachęcić do wspólnego działania w sprawie klimatu.

Wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia paryskiego jest dyplomatyczną porażką amerykańskiego prezydenta, na co zareagowali już prezydent Francji, Emmanuel Macron i Narody Zjednoczone. Przyszłość energetyczna, wzrost gospodarczy, nowe miejsca pracy i czyste powietrze idą w parze z odnawialnymi źródłami energii. W marszu korzyści idzie też 97% naukowców, 194 kraje i ich obywatele. Trump zmienia kierunek, lecz amerykańskie przedsiębiorstwa nadal będą się dostosowywać do nowej rzeczywistości, by nie zostać w tyle za międzynarodową konkurencją.

Kalifornijska ustawa uprości system handlu emisjami do opłaty i dywidendy węglowej

W tym tygodniu senatorzy Kalifornii: Robert Wieckowski i Kevin De León postanowili zaktualizować pięcioletni system kontroli i handlu pozwoleniami na emisje gazów cieplarnianych, by był zbliżony do proponowanej przez CCL ustawy o opłacie i dywidendzie węglowej.

Odnawialne źródła energii
Z nowym ustawodawstwem odnawialne źródła energii staną się bardziej konkurencyjne. Zdjęcie: Alamy

Zaczynając od 2021 roku kalifornijska ustawa zamieniłaby obecny system na stabilnie rosnącą opłatę węglową, dywidendę wypłacaną obywatelom i wyrównania przygraniczne. To trzy kluczowe elementy ustawodawstwa popieranego przez Citizens Climate’ Lobby. Poza podobieństwami nowy system zawiera też kilka różnic.

Zamiast określić podatek lub opłatę, ustawa opisuje uproszczony system handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla z ustalonym przedziałem cenowym. Przedsiębiorstwa zanieczyszczające powietrze nie mogłyby dalej uzyskiwać darmowych pozwoleń, przenosić zakumulowanych pozwoleń i wykorzystywać działań offsetowych. Brak alternatyw zakupu pozwoleń na emisje wymusiłby uwzględnienie kosztów emisji gazów cieplarnianych przez podmioty objęte tym systemem.

Stan Kalifornii ustanowiłby stabilnie malejące maksymalne emisje, tak by osiągnąć 40% do 2030 roku i 80% do 2050 roku, oba cele względem poziomu emisji z 1990 roku. Pozwolenia na emisje byłyby licytowane, zaczynając od minimalnej ceny, która w 2021 roku wynosiłaby 20 USD i co roku rosłaby o 5 USD plus inflację. Cena pozwoleń miałaby też ograniczenie maksymalnej wartości wynoszące 30 USD w 2021 roku, które rosłoby o 10 USD na rok.

Analitycy z Kalifornijskiej Rady Jakości Powietrza oczekują, że po roku 2020 cena pozwoleń na emisje dwutlenku węgla utrzymywałaby się na wartości maksymalnej. Taki stan rzeczy oznaczałby, że wprowadzona została opłata węglowa, która rośnie o 10 USD na rok i pokrywa 85% emisji generowanych przez Kalifornię.

Zgromadzone środki zostałyby rozdzielone pomiędzy Fundusz Klimatycznej Dywidendy oraz fundusz badań i rozwoju infrastruktury. Nie określono jeszcze proporcji podziału, ale najnowsze doniesienia wskazują, że 60-90% trafiłoby z powrotem do obywateli Kalifornii w postaci kwartalnej dywidendy wypłacanej na mieszkańca.

W tym dziesięcioleciu to najbardziej istotny postęp w ustanowieniu opłaty węglowej w Stanach Zjednoczonych. Kalifornijska ustawa mogłaby wpłynąć również na Kanadę, ponieważ Ontario i Quebec mają system ograniczeń i handlu pozwoleniami na emisje, który jest powiązany z kalifornijskim systemem. Nowe ustawodawstwo zachęciłoby kanadyjskich partnerów do wprowadzenia podobnej ustawy lub przejścia na opłatę węglową.

Dlaczego naukowcy wyjdą na ulice w ten weekend?

22 kwietnia tysiące amerykańskich naukowców wyjdzie na ulice Waszyngtonu, by bronić zdrowia naszych społeczności, bezpieczeństwa naszych rodzin, wykształcenia naszych dzieci, podstaw ekonomii, miejsc pracy i przyszłości, w której chcemy żyć przez pokolenia.

Naukowcy maszerują na Waszyngton
Naukowcy maszerują na Waszyngton. Pokrewne marsze odbędą się na całym świecie.

W uogólnieniu naukowcy czują się lepiej w laboratorium niż na ulicach. Dlaczego więc zdecydowali się przekroczyć granice komfortu i wziąć udział w Marszu dla Nauki w ten weekend? Michael Mann – dyrektor Centrum Nauk o Systemach Ziemi w Uniwersytecie Penn State mówi, że „w naszym kraju nauka jest atakowana”.

Mann niedawno zeznawał przed amerykańskim Komitetem Domu Nauk, będąc wysłuchiwany w większości przez sceptyków stanowiska nauki o zmianie klimatu. Powiedział wtedy, że „ważne jest, by naukowcy przemówili głośno i wyraźnie. Teraz jest to ważniejsze niż kiedykolwiek w przeszłości”.

Michael Mann przemówi podczas Marszu dla Nauki, który jest pierwszym krokiem w celu obrony wartości ważnych dla każdego z nas. Ten marsz jest okazją, by wziąć czynny udział i stanąć w obronie nauki, która jest podstawą postępu cywilizacji i przyszłego zrównoważonego rozwoju. Setki powiązanych marszy odbędą się na całym świecie, w tym jeden w Polsce na terenie Warszawy.

Przytłaczające dowody zmiany klimatu

Scott Mandia, professor nauk fizycznych w koledżu Hrabstwa Suffolk zgadza się całym sercem z Michaelem Mann. Podkreśla, że ludzie, którzy zaprzeczają zmieniającemu się klimatowi, odnieśli sukces w przekonywaniu społeczeństwa i polityków. Dla wielu dyskusja o spowodowanym przez człowieka globalnym ociepleniu nadal trwa, podczas gdy istnieją przytłaczające dowody antropogenicznej zmiany klimatu. 97% redagowanych publikacji naukowych zgadza się i uznaje zebrane dowody naukowe.

Naukowcy zwykle nie są na operacyjnym froncie, jednak Scott Mandia nalega, by ludzie zobaczyli marsz naukowców. To pomoże obywatelom zrozumieć, jak ważny jest problem zmiany klimatu i w jakim stopniu świat nauki zgadza się w tym temacie.  Działając wcześnie możemy wybrać wolnorynkowe rozwiązania. „To jest problem ludzi, nie środowiska” dodaje Scott.

Siła marszu

William McGinnis, dziekan wydziału nauk biologicznych na Uniwersytecie w Kalifornii mówi, że „ten marsz zrodził się przez rząd, który nie używa faktów, jako podstawy w podejmowanych decyzjach i tworzonych ustawach. Naukowi doradcy Białego Domu zostali zredukowani do jednej osoby z tytułem licencjata nauk politycznych.”

Marsze, które są powtarzane i rozwijane w organizacje wpływają na politykę. „Pomyśl o ruchu praw obywatelskich i demonstracjach w sprawie wojny w Wietnamie. Obie inicjatywy potrzebowały czasu, by osiągnąć swój cel i obie zaczęły się od oddolnego publicznego działania”. „Wzięcie udziału w Marszu dla Nauki jest jednym ze sposobów, by rozwinąć szacunek rządu do rozumowania opartego o fakty” dodaje William McGinnis.

Zmiana klimatu nasila ekstremalne zjawiska pogodowe, zagraża naszemu zdrowiu, stabilności politycznej i bezpowrotnie zmienia nasze otoczenie. Przyłącz się do wspólnego działania na rzecz utrzymania klimatu pod kontrolą.

Emisje CO2 pozostają na stałym poziomie, mimo ciągłego wzrostu gospodarczego

Raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej pokazuje stabilizacje emisji gazów cieplarnianych z produkcji energii. Zahamowany wzrost zużycia paliw kopalnych łączy się z coraz większym udziałem energii z odnawialnych źródeł.

Zdjęcie wykonał George Frey/Reuters

Emisje dwutlenku węgla w sektorze energetycznym nie wzrosły już przez trzy lata z rzędu, nawet gdy światowa ekonomia się rozwijała. W 2016 roku globalne emisje z produkcji energii wyniosły 32,1 miliarda ton – tyle samo, co w poprzednich latach.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna zaznacza w swoim raporcie, że zauważone przyśpieszenie w przejściu z węgla na gaz ziemny i ulepszenia w efektywności energetycznej to zbyt mało, by powiedzieć, że globalny szczyt emisji gazów cieplarnianych mamy już za sobą.

Największą różnicę widać w Stanach Zjednoczonych, gdzie emisje dwutlenku węgla spadły o 3%, a wzrost gospodarczy wyniósł 1,6%. Wzrost dostaw gazu łupkowego i nowo powstałe źródła odnawialnej energii coraz częściej zastępują węgiel.

Krajowe emisje CO2 zmalały również w Chinach. Jednoprocentowy spadek tak dużego udziału emisji wystarczył, by zrównoważyć wzrost emisji w pozostałych krajach. W Europie emisje pozostały na tym samym poziomie.

Dr Fatih Birol, dyrektor Międzynarodowej Agencji Energetycznej powiedział, że “te trzy lata stabilizacji globalnych emisji w świecie rosnącej gospodarki są sygnałem powstającego trendu, który napawa optymizmem, nawet jeśli nie mamy pewności, że emisje będą już tylko maleć”

W Chinach zapotrzebowanie na węgiel zmalało na rzecz odnawialnych źródeł energii, elektrowni atomowych i gazu ziemnego. Część transformacji przemysłu i gospodarstw domowych powiązana była z rządowymi ustawami, które miały na celu polepszyć jakość powietrza.

Ustabilizowany poziom emisji gazów cieplarnianych w Unii Europejskiej to ośmioprocentowy wzrost zapotrzebowania na gaz ziemny i spadek zużycia węgla o 10%. Przejście z węgla na gaz jest szczególnie widoczne w przemyśle energetycznym Wielkiej Brytanii, który stanowczo zareagował na rosnące koszty spalania węgla i tani gaz ziemny.

Zahamowanie wzrostu emisji to dobry początek. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że to nie wystarczy, by osiągnąć globalnie ustalone cele zatrzymania wzrostu temperatur poniżej 2 stopni Celsjusza. Dalsza współpraca narodów, obywateli i rządów jest niezbędna, by uniknąć niebezpiecznych konsekwencji zmian klimatu.

Na podstawie artykułu z The Guardian

Amerykańscy republikanie proponują zastąpienie polityki klimatycznej Obamy opłatą węglową

Grupa republikańskich liderów wraz z pięcioma osobami, które służyły jako sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych lub przewodniczący rady doradców ekonomicznych, spotkały się w Białym Domie, by omówić pomysł wprowadzenia opłaty węglowej zastępującej obecne regulacje rządowe w celu zaadresowania zmiany klimatu.

Planowana opłata węglowa to 40 USD za każdą wyemitowaną tonę dwutlenku węgla (zdjęcie wykonał Jim Cole)

Członkami nowo utworzonej Rady Przywództwa Klimatycznego (z ang. Climate Leadership Council) zostali James A. Baker, Henry Paulson, George P. Shultz, Marty Feldstein i Greg Mankiw. Rada proponuje eliminację prawie wszystkich polityk klimatycznych wprowadzonych podczas prezydentury Obamy. Jednocześnie chcą wprowadzenia rosnącej opłaty węglowej, która początkowo wynosiłaby 40 dolarów za tonę emisji gazów cieplarnianych i byłaby zwracana w formie kwartalnej wypłaty z rządowej instytucji ubezpieczeniowej (Social Security Administration) dla każdego Amerykanina.

Neutralna finansowo „opłata i dywidenda węglowa” od lat jest popularna wśród ekonomistów. Była mocno promowana przez wybitnych naukowców klimatycznych, takich jak były pracownik NASA – James Hansen, jednak nigdy wcześniej żaden z głównych liderów Partii Republikańskiej nie ogłaszał publicznie, że plany administracyjne są tak zgodne z zaleceniami świata nauki.

Wielu republikańskich kongresmenów otwarcie sprzeciwia się jakiemukolwiek podnoszeniu podatków. Prezydent Trump wielokrotnie podkreślił, że bardziej interesuje go promowanie wydobycia paliw kopalnych niż ograniczenie emisji dwutlenku węgla w Stanach Zjednoczonych. Zmiana oficjalnego stanowiska amerykańskich rządów daje nadzieję i siłę, by tworzyć niezależną energetycznie przyszłość.

James A. Baker i jego koledzy oszacowali, że typowa czteroosobowa rodzina dostałaby 2000 dolarów rocznie jako dywidendę. Środki pochodziłyby z pobieranych opłat w wysokości 40 dolarów za tonę emisji. Według planu opłata ta byłaby regularnie podnoszona, co jednocześnie zwiększałoby kwotę wypłacaną każdemu Amerykaninowi. To naturalnie stworzyłoby wolę wyborców dla coraz ostrzejszej polityki klimatycznej. Grupa oszacowała również, że proponowana opłata jest progresywna u podstaw, bo każdy dostawałby tę samą ilość pieniędzy niezależnie od zarobków. To w szczególności polepszyłoby dochody osób mniej zamożnych.

Wprowadzenie opłaty i dywidendy węglowej w Stanach Zjednoczonych byłoby mocnym sygnałem dla innych krajów i ogromnym postępem w realizacji postanowień porozumienia paryskiego.

Na podstawie artykułu z The Washington Post

30 milionów złotych na opracowanie planów adaptacji do zmian klimatu dla miast powyżej 100 tys. mieszkańców

12 stycznia w Ministerstwie Środowiska została podpisana umowa na realizację projektu „Opracowanie planów adaptacji do zmian klimatu w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców”. Jego celem jest przeprowadzenie analizy podatności każdego z miast na zmiany klimatu i zaplanowanie działań adaptacyjnych do stwierdzonych zagrożeń.

„Adaptacja do zmian klimatu nie jest wysiłkiem jednorazowym, jest nieprzerwanym cyklem przygotowań, działań i oceny efektów. Zmiany klimatyczne są problemem, którego nie można zostawić następnemu pokoleniu” – podkreśla minister Szyszko.

Podpisana umowa jest kolejnym krokiem podjętym przez Rząd w obliczu zmieniającego się klimatu. Przystosowanie do życia w środowisku, do którego nie jesteśmy przyzwyczajeni, to nie tylko reakcja na skutki zmian, ale i zapobieganie dalszym konsekwencjom emisji gazów cieplarnianych.

44 miasta są partnerami projektu. Wśród miast powyżej 100 tys. mieszkańców znalazły się: Białystok, Bielsko Biała, Bydgoszcz, Bytom, Chorzów, Częstochowa, Dąbrowa Górnicza, Elbląg, Gdańsk, Gdynia, Gliwice, Gorzów Wielkopolski, Kalisz, Katowice, Kielce, Kraków, Legnica, Lublin, Łódź, Olsztyn, Opole, Płock, Poznań, Radom, Ruda Śląska, Rybnik, Rzeszów, Sosnowiec, Szczecin, Tarnów, Toruń, Tychy, Wałbrzych, Włocławek, Wrocław, Zabrze i Zielona Góra. Dodatkowo projekt obejmie Grudziądz, Jaworzno, Słupsk, Mysłowice, Siemianowice śląskie, Czeladź i Sopot.

Zamówienie publiczne ma być wykonane w ciągu 24 miesięcy od dnia zawarcia umowy, a do zagospodarowania jest 30 milionów złotych brutto. Projekt jest finansowany przez Unię Europejską oraz ze środków budżetu państwa.

Perspektywy energetyczne Exxon w świetle globalnego ocieplenia

Exxon Mobil opublikował swoje perspektywy energetyczne na 2017 rok. Pozornie nic wielkiego – wszystkie duże koncerny naftowe publikują co roku takie raporty. Nie są to biznesplany, ale jednocześnie mogą nimi zostać. Firmy inwestują w oparciu o prognozowaną przyszłość.

Opublikowane plany stały się niebywale istotne, kiedy Donald Trump wybrał Rexa Tillersona, Dyrektora generalnego Exxon, na Sekretarza stanu. Czytając perspektywy energetyczne, dowiadujemy się o poglądach szefa dyplomacji Stanów Zjednoczonych na temat prosperowania świata.

Rex Tillerson (zdjęcie wykonał Michael Wuertenberg)

Jest to wizja, która miażdży „bezpieczne” ocieplenie poniżej 2 stopni Celsjisza – ograniczenie, na które zeszłego roku w Paryżu zgodziło się 195 narodów.

Tillerson publicznie deklarował poparcie dla działań klimatycznych, ale oczekuje, że Porozumienie Paryskie okaże się porażką.

Exxon przewiduje, że światowe zapotrzebowanie energetyczne wzrośnie o 25% do końca 2040 roku, pomimo podwojenia się efektywności energetycznej. Ropa i gaz ziemny będą dostarczać 60% zapotrzebowania  energetycznego.

W tym scenariuszu emisje gazów cieplarnianych szczytują w 2030 roku, po czym zaczynają spadać. Dla porównania scenariusz „450” Międzynarodowej Agencji Energetycznej, dający 50% szans na pozostanie poniżej 2 stopniowego ocieplenia, przyjmuje, że emisje związane z energią zaczną spadać przed 2020 rokiem.

Moralny argument stanowiący podstawę analizy Exxon głosi, że brak energii zabija. Kraje rozwijające się mają prawo i okazję, by umacniać gospodarkę i korzystać z energii. Brakuje poczucia, jak nieskrępowana zmiana klimatu skrzywdzi tych samych ludzi. Zanieczyszczenie powietrza, niestabilność ekonomii i ryzyka geopolityczne idą w parze z poleganiem na paliwach kopalnych.

Koncerny naftowe zwykle prezentują swoje wizje w oparciu o obserwowaną rzeczywistość. Nikt nie chce, żeby świat stanął w płomieniach, ale obserwując tempo zmian, autorzy raportu uznali go za realistyczną prognozę przyszłości.

Za rządów Tillersona Exxon inwestował w technologie nisko-emisyjne, jednak nie były to znaczne środki. Rex zaznaczył, że potrzebny jest neutralny finansowo podatek węglowy. Jest to polityka popierana przez wielu ekonomistów.

Teraz, kiedy Tillerson przechodzi do służby państwowej (po zaakceptowaniu przez senat), może spojrzeć na perspektywy energetyczne nie jako nieuchronny skutek działań rynku, lecz jako kierunek, na który może wpłynąć.

Na podstawie artykułu z climatechangenews.com